letras.top
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

letra de bonus track 3 - pau bou

Loading...

[zwrotka 1]
mam tatę mechanika – dlatego potrafię wszystko
mama znowu w rubrykach jak verstappen, to jest pit stop
hajs ciągle im umyka, ktoś zwija papier jak brystol
więc nie płynie jak nysa i nyse i jadę nyską
dlaczego czuję że tworzę tylko coś niszcząc?
piłki walą po szybach na dworze, amsterdam blisko!
póki co w modzie disco polo nie disco
trzeci zawsze najgorzej, to jest diss copolo cisco!
piszę coś, drę (dre) – jakby ice cube zszedł w butach
wrzucę w kosz? w net? z których nici ten dwutakt?
na razie gdy wychodzi pies zawsze wychodzi kupa
nie da się tego ukryć… nie da się tego słuchać…
czasu nie było, (“) robimy to siano #słońce (słońce”)
rodzice sąsiadów piją (pio), do pary matka z ojcem
mama chce żebym był lekarzem, tata fachowcem
połamię wszystkich w (krzyżu) krzyżu tym razem, poskładam w choszcznie
sąsiedzi chcą puścić farbę (farbę) i zadzwonić po kaski
ja mówię “ema dema!” i nagle czuję swąd kaski
marzy mi się tworzywo jak emade ma, mam plastik…
znów zły dom, nie chcą słuchać dudnienia, już wolą (trzaski) trzaski
więc każdego kto miał za łatwo idę załatwić
zabiorę chleb, go zjem i się dopcham, “adios!” racji
marzy mi morze możliwości się (,) mimo stawki
a zamiast kawę na ławę stawiam piwo na ławki
[refren] (x2)
potrzebuję bitu jak dziecko rodziców
jak rodzice choć jednego spokojnego dnia
żeby zrobić… [ziew]

[zwrotka 2]
wiecznie mówiłem “mało mam!”, jak dzisiaj “mało mam!”
humorek słodki jak maoam, raz jak mao mam
ile to stresu dało wam, dziś wiedzę całą mam
jak robię mało dram, nie jeden myśli – ma omam
dusza na ramionach gdy znowu ciało po barkach
wszystko co mówię do was brzmi raczej jak psu z gardła
znów łapię się za wkładki, bo ciągle marzę o zamkach
jak nie – za bardzo boję się że wróci, by to nazwać
wciąż nawalony jak autobus jak jest out obóz
prężenie muskuł i mus kół? cóż wybuchowy to mus
sadziłem się komuś, ledwo pozbierałem do domu
mama mówi “weź podziękuj bogu”, podziękuję znowu…
dziś jest jak si – całkiem zgodna jednostka
gdzie człowiek nad człowiekiem i żadna poza miłosna
choć na początku zawsze kończyłem myśląc o środkach
nie kopiuj moich błędów, a już na pewno schowka
poskładała mnie choroba, teraz jestem nie do życia
wywalam wszystkich z butów i zostaję na językach
patrz, niby jeden bar a ciśnienie grubo podsyca!
to wszystko z główki bez ręki, jak złota rękawica
kiedy jestem zbyt surowy mówią “gotuj, co cię wzięło?”
budujemy rzym bez kłopotu, ale wypalamy zaraz #nero
wasza cierpliwość była ceną…
nawet nie byliście chwile (“if”) eve, cały czas “g, when?”, “no doubt”, zero
[refren] (x2)
potrzebuję bitu jak dziecko rodziców
jak rodzice choć jednego spokojnego dnia
żeby zrobić… [ziew]

letras aleatórias

MAIS ACESSADOS

Loading...