letras.top
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

letra de arenga - o.s.t.r.

Loading...

[zwrotka 1]
głośne dom-f-nu dźwięki
patrzę na zegarek, 4 rano, w głowie się komuś pieprzy
jak na nalot to za wcześnie, z okna nikogo nie widać
gaszę światło, wracam spać, lata mi to koło kija
krótka chwila i typ dzwoni, plus ten wkurwiony głos żony
bym ogarnął swych znajomych
myślę, zajebie gnoi
biorąc pod uwagę porę doby i okoliczności
będzie ciężko mi siebie uspokoić
idę zrobić bajzel
albo ja, albo ktoś skończy niczym corrie sanders
nieobliczalny od zawsze, jak wśród wariatów despota
najwyżej będzie jatka, jak w “poranku kojota”
dom-f-n napierdala, jak tyson gołotę
jeszcze nikt się nie odzywa, kiedy słuchawkę podnoszę
na twarzy poker, w ręce mam młotek
timbalandy na nogach
kurwa, zrobię tam golgotę
miasto boga nie, tu raczej miasto bogiem jest
serce z kamienia, skażony wschodem gen
zatruta smogiem krew
uwalnia w nas wrodzoną wrogość
gotowy na rzeź zamykam drzwi za sobą

[refren]
i need your help can you save me
they out to get me i’m bout to go crazy
i came to you cuz i don’t know who else to run to
you gotta help me ain’t no telling what they gon do
if you don’t help i don’t think i’m gon make it
i don’t know how much longer i can take it
i’m knocking on your door i’m hoping that you feel me
i need your help don’t let these motherf-cker k!ll me

[zwrotka 2]
w miarę długości życia wydłuża się lista wrogów
paru dziś znów mnie szukało po nazwiskach w nekrologu
jebać ich, każdy z nich czeka tylko na mój list zza grobu
przebacz mi, robię im wiekopomny mord w myślach, jak szogun
może to jeden z nich trzyma młotek w ręce
może dziwnie to wygląda, może jestem szaleńcem
schodzę spokojnym tempem
schody niczym tafla wody odbijają kroki
jakby cień mój miał się w nich utopić
stan znajomy, idź powoli – podpowiada doświadczenie
w końcu to me osiedle – obeznany od lat teren
niejeden dostał w beret
może czeka na mnie odwet
dla wrogów jestem skurwielem, co wdziera się do wspomnień
krewki klimat wokół
przekrwione białka, jakby rtęć podchodziła do oczu
puls rośnie w amoku, pełen agresji, jak tong po
już przeczuwam, co będzie – jakbym pieprzył się z przeszłością
zostało kilka metrów
w kilka sekund w umyśle życia przekrój
wybiegam z projektu; czas ostatecznej próby
nagle słyszę, jak rap błaga, bym go ocalił od zguby

[refren]
i need your help can you save me
they out to get me i’m bout to go crazy
they want to take everything that i worked for
and they be treating me so disrespectful
they don’t love me like they used to
they don’t love the culture like you do
i came to you because i know you love the real me
i think the music industry is trying to k!ll me

[skit]

o – no szybko, wchodź
g – ostry, błagam, musisz mi pomóc
o – dobra, ty, uspokój się. w ogóle kim ty, kurwa jesteś?
g – to ja, hip-hop, nie poznajesz mnie?
o – jaki hip-hop? człowieku, w ogóle, co ty do mnie mówisz?
g – posłuchaj, musisz mnie uratować. może teraz mnie nie kojarzysz, ale musisz to zrobić. kurwa, nie rozumiesz? oni chcą mnie zabić
o – jacy “oni”? w ogóle ty, człowieku, masz rozdwojenie jaźni
g – ja wiem, kurwa to brzmi niedorzecznie, ale musisz mi zaufać
o – dobra, dobra, dobra, gościu. spokojnie, spokojnie, spokojnie. jeszcze raz, od początku. jeszcze raz. o co ci chodzi?

letras aleatórias

MAIS ACESSADOS

Loading...