letras.top
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

letra de zwz5 - jestemszopen & młodzian

Loading...

[intro: jestemszopen, młodzian]
szopen
zawsze wychodzę za pięć, yea, yea
zawsze wychodzę pięć
zawsze bieg, zawsze dalej
zawsze wychodzę za pięć, zawsze wychodzę za pięć (ej)
zawsze wychodzę za pięć, zawsze bieg, hej, hej, hej, hej

[refren: młodzian, jestemszopen]
spóźniony, jak zwykle – na którą godzinę byśmy się tu nie umawiali
wszystkie zegary mam powyginane totalnie, jak salvador dalí
im bliżej, jestem, dalej czas jest, czasoprzestrzeń, w rękach miażdzę
zawsze wychodzę za pięć, cztery, trzy, dwa, jeden
zawsze wychodzę za pięć, cztery, trzy, dwa, jeden
zawsze na styk, bo najlepsze na koniec
wywołuję krzyki nerwowe nastroje
ciągle gonię i gonię i coś siedzi mi na ogonie (yea)

[zwrotka 1: zamar]
zawsze wychodzę za pięć, bo moje życie jest pełne napięć
z moim ziomalem już nie na minutę się łapię, ale co najmniej na pięć
dużo spraw jest, mało czasu
od kiedy urodził się tony to z chaty wypijam najczęściej dla hajsu
zawsze wychodzę za pięć, ale się staram nigdy nie spoźniać
chyba, że chodzi o jazz to wole, jak jest – sesja nieco bardziej luźna (yea)
łapy w robocie, jak junior – ale nie noszę sikora
wystarczy spojrzeć za siebie i wiem, że nadchodzi już moja pora, więc pora na morał
[bridge: zamar]
zawsze wychodzę za pięć, kiedyś złotych, a dzisiaj chce koła
i tak to obracam, bo to tylko praca, a kiedyś fiesta, jak stara szkoła
nie mam już czasu choć zawsze się dogram kiedy to gówno poczuję (ye)
bo byłem, jestem, będę już zawsze starym chujem co robi new wave
zawsze dalej

[refren: młodzian, jestemszopen]
spóźniony, jak zwykle – na którą godzinę byśmy się tu nie umawiali
wszystkie zegary mam powyginane totalnie, jak salvador dalí
im bliżej, jestem, dalej czas jest, czasoprzestrzeń, w rękach miażdzę
zawsze wychodzę za pięć, cztery, trzy, dwa, jeden
zawsze wychodzę za pięć, cztery, trzy, dwa, jeden
zawsze na styk, bo najlepsze na koniec
wywołuję krzyki nerwowe nastroje
ciągle gonię i gonię i coś siedzi mi na ogonie (yea)

[zwrotka 2: masstiv]
zawsze wychodzę za pięć
nagrywamy w czterech, bo bita jest piona (piona)
zaciśnięta pięść dla każdego zioma (zioma) i mordy co bywa spóźniona (spóźniona)
to weszło nam w krew (krew), zawijaj gibona i niech płonie jazz (jazz)
to o nas pieśń, gdzie świeżość nie pleśń na bitach kładziona
hola, hola, hola
zegar mi tyka, a ona wkurwiona, żebram o czas bo jego mi szkoda
nie dbam o cash, to tylko mamona
nie gram, jak chcesz, nie tańczę jak zagrasz
mowa jest srebrem, złotem jest mój czas
głowa jest pełna, kieszeń jest pusta
huczy kukułka na zegarze stale zakurwia, jak dzika ta mała wskazówka
za dużo misji mam, za krótkie doby
wychodzę za pięć, cztery, trzy, dwa – “sorry, znowu spóźniony”
ziomuś pyta o powody (ej, yea)
załatwiam sprawę i wie-ję, w finał nie chodzi o pay-ment
i zanim zgubisz na-dzieję, to policz do pięciu (ej, ej)
[refren: młodzian, jestemszopen]
spóźniony, jak zwykle – na którą godzinę byśmy się tu nie umawiali
wszystkie zegary mam powyginane totalnie, jak salvador dalí
im bliżej, jestem, dalej czas jest, czasoprzestrzeń, w rękach miażdzę
zawsze wychodzę za pięć, cztery, trzy, dwa, jeden
zawsze wychodzę za pięć, cztery, trzy, dwa, jeden
zawsze na styk, bo najlepsze na koniec
wywołuję krzyki nerwowe nastroje
ciągle gonię i gonię i coś siedzi mi na ogonie (yea)

letras aleatórias

MAIS ACESSADOS

Loading...