letra de drum n' bucket - młody mem
[zwrotka]
wiem, co się dzieje na kwadratach
bo często mnie odtwarzasz, więc po nich latam
w barsach poziom brudu mam wysoki jak manhattan
na riddim wbija shotta z energią jakbym opierdolił grama na raz
m-th-f-ckin’ big up shhme, spool i u-lad
havoc, pepo, gummi, taan, dudekoleś i tdk
t–zzy, long w, aurebris, atz, eskigyal
kogiel, nightdivision, dubzee, blendusiak, big up
zrobiliśmy trochę basowego gnoju
tylko u nas jedna linia tak postawi cię do pionu
przepis na rozpierdol? styknie, że wyjdę z pokoju
po czym widzę jak ci bania pęka jak przy wodogłowiu
“co u ciebie, młody memie?” same kurwa sh-t, pizdo
na życiowym wysypisku se buduję san francisco
riddim to mój open source jak cisco
uk sound przejmie rap jak lata 70te disco
jebać white, ćpam skremowane prochy szmat
mr. house is in da house, mi wan da platinum blunt
raggaman, rastaman, a dla ciebie laga w zad
potraktuję każdy bas jak policjantów slums attack
nie mam czasu dla tych dzieciaków
co nie panimaju za chuj naszego rapu
mówię sobie “stary, ładuj magazyn barsów i szmaty zatłucz”
nie ma takiej opcji, żebym kiedykolwiek tobie pozwolił dotykać majków
dziwko, kręć tą dupą jak spirala
tak jakbyś zapomniała, że w ogóle masz chłopaka
tylko weź nie obrażaj się za dziwkę, come on
jakbym chciał cię urazić to bym dodał “pojebana”
młody mem to wciąż jebany cham i prostak
bo życie to postal, utnie łeb, a potem oszcza
albo portal kiedy w pętli kręcisz się jak koka w nozdrzach
życie to jebana kurwa, koniec kropka
a ty ładuj łynto do blantów, bez łodyg brachu
one, two, three, four, five gramów do wodospadów
mam tu cudowny zakup do dawki drumów
white runtz i w chuj kawałków lepkiego haszu
gram tu do nasty basu, chcę poczuć zaduch
dla fanów naszego składu w kurwę hałasu
zapuść nasz nowy album, działa jak anty-valium
pojebane bity, pojebane barsy, być grime mc to mój zawód
całe życie w bagnie jak shrek
mury u mnie dawno wyłapały sprayem jak brek
chociaż k-nt- w banku często kurwa kradnie nam sens
uśmiech jak ta panna, co tu czasem wpadnie na seks
jeszcze raz, całe życie w bagnie jak shrek
wciąż pracuję, żeby się obwiesić szmalem jak szejk
dlatego na setach stoję za tym majkiem jak szef
z rozkurwionym biodrem rozjebałem drum n bass
mam pimp stick jak pimp c, ona chce zostawić mi swój lipstick
całkiem fajna maska jak ipkiss, ale rozegrała to jak ipswich
dopóki nie jest na tyle młoda, że zajarałby się nią tylko p. diddy
wyceluję w nią jak haaland w man city, still be k!llin’ it in this b-tch
gdzie są twoje szanse w rapgrze?
spierdoliły ci się jak psychika kanye
nic dziwnego skoro kolejny berbek robi kolejny banger
zanim cokolwiek nawiniesz tu lepiej, to szybciej zak-masz co pierdoli hegel
z layką robię w chuj przegięty galimatias
taki z ciebie kurwa mc jak z elżbiety gawin matka
z przepisu ciszy nocnej robimy sobie jaja
i ciągle powtarzamy, że każdy pies to faja
płynę se po bicie jak fachowa animacja
nie będę nawet słuchał tego co mi gada bania, nabij macha? zabij wacka?
zabieramy wasze koleżanki, jak wasi ojcowie – robimy i wypierdalamy
spijamy do końca kielony i szklanki, potem przeliczamy cały zarobiony hajsik
od lat juggalo, jebać twój fandom
mój skład to ruff squad, twój skład to psi patrol
nie ufam zdrajcom, leszczom i szmatom
w zamian za to wolę rozpierdolić całe miasto
mów mi moczymorda, all right
machaj dupskiem jakbym ci na żywca wycinał organ
bl-bl-blood on the dancefloor, kicki głośne jak bomba
fetor spalonych kabli tutaj to zapachy diora
rozpierdalam strop kiedy riddim sieka w pizdu
wystarczy, że powiem “yo” i się topisz w deszczu pisków
dla mnie triplet to nie flow, tylko after po klubingu
a ty wyglądasz jak czop z crushem na hatsune miku
jebać rap dla ciot, żaden nie dojdzie do peaku
takiego jaki mam non stop gdy dorwę się do bitu
młody mem to przyszły goat, byku, polej mi absyntu
to zielona wróżka w rok załatwiła tyle syfu
gniotę śmieci jak wall-e, a technikę mam jak kasta
can you defeat my wu-tang sword? ryja ci pochlastam
chyba, że zmienię uniwersum, to odpalam bankai
w każdym razie klękasz do miecza jak pierdolona szmata
w życiu jadę pod prąd odpalając bongo
czarne jak kongo, oczy mam jak mongoł
płuca mówią “no, no”, ogień mówi “go, go”
wasi dje zwinęli się jak rolmops
żaden z ciebie kot, chyba że taki jak tom
co ugania się za jedną myszką wciąż któryś rok
prędzej znajdziesz hot mamuśkę z bloku obok z reklam p-rno
z tym, że jedyny blok jaki znasz to mental c-ckblock
mam moc i ochotę, obrzucę cię błotem
wypowiem się o tobie jak pasut na temat kobiet
bierzesz się za rap jak ferdek za robotę
tampon twojej starej powinien wchłonąć taką ciotę
jebane życie robi mi flip od kiedy nagrałem hot16
zawsze zdrowo porobiony, ale mam ten chory styl
nie stracę ucha do bitów, młody mem to nie holyfield, nie musisz stroić min
i tak zawsze wybucham gdy mam się wpierdolić w bit
kazali mi się zamknąć, teraz każą się otwierać
zamknąłem się w studiu, otworzyła się kariera
scena to mój podnóżek, jest dla mnie za mała
to jakbym prowadził furę, trzymam nogi na pedałach
czekam aż kool moe dee się dowie, że wjechał bóg na majka
jesteś tym co jesz? to zmieniam się w super blanta, bo mnie to w kurwę jara
jesteś tym co jesz? traktuję tę maksymę tylko połowicznie
bo nie mogę się zamienić w moich oponentów ani w śliczną pizdę
mam ochrypły głos, to od wiader, bracie
te bębny to mój playhouse jakbym se odpalił sarę z blantem
laski najebane krzyczą jak beavis “fire, fire”
a dla ciebie kurwa “frajer, frajer”
młody mem to zmora w czapce jak hat man
przysięgam, że jak zarobię papę nie spojrzę na kaszę
zarobek piękny jak aster, zasadzę z niego aspekt
i opłacę wakacje w aspen, zaboli cię to jak ass-rape
nawet jak jadę niedokładnie jak na asonansie
i tak skaczesz do bitu jak na kutasie, kurwa znasz mnie
każdy kto był na bassface potwierdzi, że jak się zjawię to przejebane
ma pseudoraper, który chce ze mną zadrzeć
ciągle słyszałem, że nie zerwę łańcuchów jak fleetwood mac
tak? no to kurwa patrz
trzymam w łapie cały świat i lutuję taki slam dunk
że psycha shaqa siada jak szklana sznapsa na szabas
dusimy salę w sześciu jak cytrynę, suko
ty tylko możesz się pogapić jak na pizdę cuckold
kiedy wchodzę głowa kurwa w dół, robisz ukłon
wystrzelonym w kosmos głośnym sukom oczy orbitują
chciałeś krocie, a masz kopa w krocze, młocie
na majku wisisz jak obsrany żul na płocie
lub martwy ćpun na squocie, białasie kurwa proszę
masz wokal jak klaudeliza, a chciałbyś nam tutaj dopiec
fani mają tętna ładnie zawyżone
bo na majku stoi ekwiwalent starej baby z glockiem
i’m so high, wyjebało mnie na alpy jak po dawce alpry z browcem
i’m so hot, mogę nawet spalić wodę
w sercu mam black metal; darkthrone i dean blunt
a ty skacz, zapraszam cię na balkon i znikaj
myślisz, że jesteś sigma? bardziej pi-zda
psi chuj, id-jota albo chi-pa na liścia
pora sobie trochę porapować, bo dopada mnie ochota
by jebanym kutafonom podobierać się do konta i podjebać milli-million
dopalę sobie tego wypierdolistego lonta, ja nie mogę teraz kończyć jako spłukana niemota
zajechałem za daleko, to na chuj mi ta robota skoro miałbym teraz kurwa się wycofać, co?
próbowałem się wyjebać wiele razy, ale pojebanym trafem jakoś nie dawałem rady
ale teraz kiedy powinienem dawać rady to mówię, że jebać strachy
bo ni chuja nie ma czego się tu bać, chociaż pojebany świat chciałby widzieć jak stoisz połamany
nie daj kurwie tej satysfakcji, sk-maj co tu gada reprezentant frakcji
wow, daj powietrza, w łapach resztka bata
i się cieszy j-pa, jakbym z rana zjarał napalm
drum n bucket, dzięki za ten zajebisty collab, layla
who’s the f-cking badman?
letras aleatórias
- letra de мы покидаем цирк (we're leaving the circus) - melicore
- letra de bosshaftes massaker - asche, aschkobar & kollegah
- letra de presence - rj khan
- letra de curly guy - vandebianco
- letra de l'amour c'est magique - comix (french band)
- letra de htx (remix)* - tana
- letra de сон (you're a dream) - nuaresens
- letra de vaffanculo - gionnyscandal
- letra de berlin, berlin - marlene dietrich
- letra de 143 - mamazi & shayan roohi