letra de dosyć... / jak rozwaliłem lucky dice (podobno) - jnr
[zwrotka]
stworzyły mnie noce nad zeszytem, nie jakiś ciuchland
historii nie przepiszesz, szantaże kwitem – może papużka zerknie?
nikomu nic nie wiszę, nad czym ty się spuszczasz?
że prekręciłeś dzieciaków od rapu i nie są ci wdzięczni? sm-tna laurka (pięknie)
sukces ma wielu ojców, a u was deal na dwie matki to farsa
wszystko se sam ogarniam, bo zero hajsu i zero wsparcia
toksyczny vibe, klimat jest jak: gaslighting, manipulacja
straciłem flotę i psychę i nie wpisali mnie w zaiks wydawca (łajza)
rzuciłem normalną pracę z umową, by przyjąć tę pożal się pracę
za chujową kasę, na chujowy papier, z chujowym klimatem
typ robi z siebie wybawcę, bo kupił dwa biurka i krzesła i dał tam kompy
jak się przestało opłacać, udawać wydawcę, to stwierdził, że czas nas zwolnić
nienormalny, albo sam już niе wiem, tera to jest dziwny momеnt
zestaw sobie dużo dymu z cieniem, wydaliście oświadczenie
i ta data ma znaczenie, bo to powinien być koniec
cała reszta brzmi jak wymuszenie
żądanie hajsu z umową zerwaną z dnia na dzień przez label to błąd, co nie?
szantażowanie mnie sianem, gdy nie mam na szamę, to też chyba błąd, co nie?
gdybyś miał znosić co zmianę takie traktowanie, to też byś miał stąd, co nie?
co napisane se zmienił przez sztamę, więc kogo obwini za błąd? no mnie
to młode wilki są ustawiane, czy on znowu kłamie?
deprecha to jedyne prawdziwe z tego, co mi załatwiałeś
wtedy czułem tylko strach tam, czułem, że już nic nie nagram
cięli skrzydła, kradli wiatr nam, jak nie wierzysz – spytaj adka
nie zastanawia cię, kto się nie stawia i kogo najłatwiej jest rozgnieść?
toxic, że podpisani są młodsi chłopcy – dostałem papier, więc łączę kropki
sitek zadzwonił, przyjechał tłumaczyć mi, co tam się stało (ld nie istniało)
i nie poszedłem za karierką, a za jej ofiarą (tak mnie wychowano)
świat mnie przecisnął przez igielne ucho (i już się nie boję)
nie po to, by wszystko im uszło na sucho (mam zabronione)
gdy marzenie życie okaże się muką (to nie koniec)
i bateria pusta, mordo, musisz ustać, po drugiej stronie jest życie
czuję tylko, kiedy piszę, na nic dawno już nie liczę
i wyrzekam zła się, nie chcę go, gdy ma się cały świat pod długopisem (quis ut deus?)
zawsze wybierałem ciszę, nie chcę z wężem, ani z lisem
i nie wierzę w duchy (ooh), więc to gówno nie jest dissem
znowu nieczysto chcą grać z zamiarem
zrobienia ze mnie ofiarnego goat’a, stoję niewinny w tym jak baranek
za sprawiedliwość, co stoi za ksywą, kiedy grają krzywo, czas gnać taranem
wierząc pokornie, że dźwignę cokolwiek tu teraz by miało się stać, jak amen
cofnij się way, way, way back, zostawiałem ślady (odkupienie, wiesz?)
trzymałem to we mnie od lat, ale bez przesady
kiedy stanął czas, upadłem nieraz i tak od dekady
zamrożony widzę, jak mi depczą plony trupy z szafy, to nie dziady
i byłem głupi jak nie wiem – wiedza to piąty element
szósty to biznes – wszystko, co słyszę, tu śmierdzi, kurwa, mlm-em (ty, zostaw coaching)
system poleceń, (?) piramida
techniki manipulacji, nlp, cuda niewida
[interludium – spoken word]
zejdź mi, łaku, z ksywy, bo wam zrobię tutaj serial na sezon
rozumiesz, kurwa, czy nie?
(czas na mecenasa)
[refren]
ty przecież wiesz, że ja wiem, czemu kłamiesz
ja przecież wiem, że ty wiesz, co się stanie
ooh-ooh, wiem, co jest grane
ooo-ooh, niedoczekanie
ty przecież wiesz, że ja wiem, czemu kłamiesz
ja przecież wiem, że ty wiesz, co się stanie
ooh-ooh, wiem, co jest grane
ooo-ooh, niedoczekanie
[outro – spoken word]
ty myślałeś, że to są te same dzieciaki co wtedy? serio?
że możesz sobie przepisać historię, jak nikt się, kurwa, nie odzywał?
wszyscy ci odpuścili? kurwa, wstyd
nie dam się zastraszyć, słyszysz? żadnymi nagraniami z przyczajki
czymkolwiek, co sobie tam nazbierałeś w tym swoim magazynie haków na ludzi
jak przystało na wzorowego socjopatę
ja, w przeciwności do ciebie, jestem już całkiem innym człowiekiem
nie potrzebuję po dwunastu latach napierdalać sobie laurki
sm-tna muzyczka w twoim filmiku nic nie zmieni
masz tupet, przestań kłamać na mój temat
nie wprowadziłeś mnie w żaden biznes
zraziłeś mnie do przemysłu na całe życie
nie masz nic wspólnego z tym, co zasiałem i zebrałem
ja jestem hip-hopem, rozumiesz? nie idę sam
nie mów mi nic o lojalności
moi rodzice to (?), szops, punchline records, a nie buszu
jak to jest, że nikt, kto się z tobą podpisał, nie mógł nic nagrać?
to jest ten twój mainstream?
będe się za ciebie modlił, znajdź boga
szczęśliwego nowego roku
letras aleatórias
- letra de 私の彼はパイロット (watashi no kare wa pilot) - megumi nakajima
- letra de difference - rael
- letra de hide - w1sh
- letra de all my heart - jay hebda
- letra de rocking designer - supremekati
- letra de massimo boldi - effetti collaterali
- letra de one more book - imagination movers
- letra de sakura dalam peluka - chrisye
- letra de lago en el cielo (en vivo en monterrey) - gustavo cerati
- letra de the mermaid - amelia [arg]