letras.top
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

letra de krótka opowieść o roku pańskim 2025 i moim kwiatuszku - informatyk usb

Loading...

myślę o tobie nie od wczoraj (intro)

dobra, to chyba nadal będzie proste
kupie drona no i tu napisze cały wieloletni konspekt
chociaż tramwaj nie domaga to nie szkodzi mi przekazać
zawsze nagi ze swych uczuć gdy bujamy się po barach
trochę wstyd mi jest ostatnio, wiele się zmieniło
dla tych którzy wciąż słuchają to ostatni strzał był lipą
spoko, ty jak chcialas tak to robię
mówisz do mnie bym napisał ci piosenkę – a ja na to mówię okej
normalna akcja, więc co powiesz na tę mikro epkę
będą 4 bo stanowisz każdą porę roku we mnie
oczywiście wplotę wiele naszych insiderów
no bo niby czemu zrobić tego bym tu nie mógł
no i zrozum, nie liczy się kiedy oni patrzą
więc nic mi nie przeszkadza, nawet gdy latarnie znowu gasną
dobra, koniec tej gry wstępnej, niech to będzie twoja bajka
juz nie bede na nic czekał, czas naprawić tramwaj..

wiem że to nie randki i że my nie razem
nie chcesz mnie, i byc moze sam na zawsze
drugi raz w dekadę chyba możesz mi pozwolić
kocham na zabój, talent niezdrowy
dla ciebie może dziwne, ale mi to nie ujmuje
juz nie siedze na kamieniu i nie filozofuje
popularne jest ai, no i dalszą część zrozumiesz
nie chce nic sztucznego nigdy więcej tutaj unieść
wiosenny rozkwit rododendronu

co jeśli – moglem wszystko w tym roku przekreślić
znaleźć się po drugiej stronie, bezboleśnie odejść
a po coś zostałem i dzięki komuś nadal mogę świadomie
robić to co kocham, a kocham ją kochać
i nie ważne co powiecie nie zmienie zdania z listu który jej podałem
co jeśli, no co jeśli – tak już zostanie?
nie wiem sam kim byłbym gdyby nie marzec
zwykłym trupem ze średnim ciałem zajedzonym przez robale
nie obchodzi mnie co teraz o tym wszystkim myślisz
zamknięty w tamtej chwili, a klucza strzegł wilk zły
a drugi we mnie bardzo pragnął ją pragnąć
ale rozumem dałem jej szansę na epitafium
jak ona dala mi przez rok rozkwitnąć
i wiecznie być moją jedyną limerencką myślą

nie bylo mnie dosc dlugo i zylem iluzją
świata, który stworzylem z kimś dla kogo zwykłą opcją byłem
nie wyborem, a tego nienawidzę
nie myślami, chociaż ich się nie wstydzę
nie czułością, bo nie wiem czy jeszcze jej pragnę
być czy mieć, a jeśli z kim, kurwa znów nie zasnę
grudzień, styczeń, luty, cały ten rok na skreślenie
tak myślałem wtedy, bo nie byłem tym kim jestem
co jeśli – była ze mną w każdej najważniejszej chwili
dobrej, złej, jedząc pierogi czy śpiewając myslovitz
w marcu chciałem spróbować, przysięgam jak żyje
choć dobrze mi było w świecie, który sam stworzyłem
i pstryk, znowu zesłał mi cię bóg
jak cud, stanęłaś na mojej drodze
musiałem podjąć decyzję, ale na trzeźwo podjąć wtedy żadnej nie mogłem
a raczej nie powinienem, bo wbrew pozorom szanuję cię jak rodzinę
jesteś ostatnią osobą poza nią, z którą życie przeżyje
odpuściłem, każdy ma swoją drogę, którą musi przejść
choć bolesną, wiedziałem że nie mogę wtrącać się w to
bo empiryczne doświadczenia to coś czego kazdy potrzebuje
by zrozumieć i przekonać się, że to wszystko może unieść

zbłądziłem na chwilę, oszukany, mitomania, narcyzm
nie mogłem rozkwitnąć choć pragnąłem twojej szansy
jak mogłem przyznać się do tego błądzac między demonami jaźni
które raczej pchały mnie do cielesnych uciech
gdy to ty byłaś w moich myślach i moim uczuciem
moim wspolczucie, zakopana w wyobraźni, głęboko w mojej fantazji
nigdy się nie myliłaś, z małymi wyjątkami
szczerze mogę przyznać, że bez ciebie mój świat zamilkł
a głucha cisza pośród 4 ścian w tej kamienicy
to coś czego najgorszemu wrogowi nie chciałbym życzyć
dlatego tak często cię do siebie zapraszałem
byłaś, będziesz i jesteś wszystkim czego chciałem
a błędy po drodze? będę żył z konsekwencjami
nienawidzę ciszy, gdy cię nie ma obok mnie..
więc też przyznam, że kocham twoje podcasty
słucham ich czasem raz, dwa, trzy
uwielbiam twój smiech głos i to jak patrzysz
lecz nienawidzę ciszy, gdy cię nie ma obok mnie..
odświeżająca letnia werbena

chciałbym być dla ciebie całodobowy
otwarty jak twój ulubiony sklep odzieżowy
lubię jednak czasem być tym anonimowym
zakochanym na zabój, choć to talent niezdrowy
zanim powiesz, że niedawno tak nawinął taco
pragę wspomnieć, że te słowa padły już dawno
bo ile lat cię kocham, 6 lub 7, sam nie wiem
no dobra, chciałem gdzieś tu wcisnąć six-seven
ale pasuje jak ulał, jak wszystko co nosisz
kazda twoja kreacja – riwiera mody
makeup, nomakeup, żadna różnica
czas staje w miejscu, kiedy cię widać
każdy przechodzień chciałby ci zdjęcie zrobić
gdy ósmy cud świata aleją przechodzi
a gdy ludzie mijają, to godzą się z prawdą
raz już widzieli – nigdy nie zasną
szare to miasto, ty jedynym kolorem
brak w sercu światła, ty jakbym widział zorzę
o boże, dobra dobra, bo ktoś popłacze/dojdzie
czy chcę cię za żonę? no chciałbym, nie mogłem
spisałem więc konspekt, nie licząc na nic tu
ale może tram miłości ruszy w podróż przygód
możesz mówić mi dobranoc no i kazać mi iść stąd
łaczy nas nie tylko bycie spod znaku bliźniąt

wiecznie myślę jak być lepszy, a ty fordem pachniesz
znów przepraszać muszę, że zostałem klaunem
ale twoje włosy na wietrze?
przysięgam jak żyje, nigdy lepszych nie widziałem u żadnej kobiety
czemu tak bardzo przywiązuje do nich wagę
bo marzy mi się bawić nimi zanim zasnę

chciałbym byś była dla mnie każdą chwilą
zestarzeć się z tobą, bo to dla mnie jest miłość
stanowisz moje ulubione powiadomienie
niby czemu wciąż odbieram calla w 3 sekundy od ciebie
a to tylko sprawdzian, którego znów nie zdałem
nie wiedziałem, że krewetka chciała być domu panem
i to nawet nie jest o krewetce
ale dla tych chwil, jak mowilem, bije moje serce
ale na poważnie, zanim światło w moich oczach zgaśnie..

jesienny wdzięczny wrzos

nie ma nic gorszego niż pionek czujący się hetmanem
szkoda że tak późno to zrozumiałem
teraz ręce składam w amen
przewracam króla na tej szachownicy zmartwień i rozczarowań
chcę w końcu być tym kim być miałem
i to z tobą osiągać co osiągnąć sam chciałem
anioły cię skłaniają byś jak burgera wzięła gryza
spokojnego chłopca, którego znasz nie od dzisiaj

czy raczej mężczyzny, którym dzięki tobie jestem
zawsze mi powtarzasz, że to był zwykły gest, i ten
no, że nic specjalnego nie zrobiłaś
dla mnie to było wszystko, a nie żaden myśli miraż
na tych kilku kawałkach, w których godzę się z prawdą
serce na tej dłoni podałem ci już dawno
choć nie namalował nas picasso
to odbicie twojej duszy w moich oczach jest tak santo

grywam z bogiem w szachy, nie zawsze wygrywam
dobrze, że przewrócił pierwszą kostkę domina
z tobą mógłbym chyba nawet przegrać w monopoly
kocham jak mnie oszukujesz w zawodach sportowych
halo, tylko żartowałem, jesteś niewinna
to kolejna świetna konwencja sytuacyjna
zrobię ci ten ołtarz czy z twego piękna witraż
choć jestem naiwny, żal z tej mocy nie skorzystać

niezłą muszą mieć zagwozdkę wszyscy aniołowie
tak złamany przez los człowiek nadal próbuje znaleźć odpowiedź
a co mam robić, serce jeszcze bije
wiele razy błagałem, ale nikt na siłę mnie nie zabrał
to się staram, bo jak was znam
to wszystko jest po coś
spletliście przeznaczenie dwóch osób, żeby zrobić co dokładnie?
wiem, ty w to nie wierzysz, i nikt nie każe ci uwierzyć
ale uwierz proszę we mnie i we wszystko co się wokół dzieje
w szczery uśmiech, głównie czyny, mapa myśli do dotarcia jeszcze
powiem wszystko i nie spojrzę się za siebie
nie ma sensu patrzeć w przeszłość, kiedy miłość mego życia
tak blisko mnie
i znów mam nadzieję
chociaż.. wiesz jak jest..

grywam z bogiem w szachy, nie zawsze wygrywam
dobrze, że przewrócił pierwszą kostkę domina
z tobą mógłbym chyba nawet przegrać w monopoly
uczciwie zwyciężasz w zawodach sportowych
dualizm sytuacji znany nie od dzisiaj
ja wiecznie będę kochał, ty znajdziesz królewicza
i odjedziesz, na białym koniu
ale będę szcześliwy nawet z tego powodu, bo

twoje szczęście to jedna z wartości
którą pielegnuję na posągu zdarzeń, tych skojarzeń przepełnionych
czystym uczuciem i różami ; ale czym jest miłość i jak naprawić tramwaj?
pytania w głowie mam od ciemnej nocy, aż po blask dnia
odpowiedź? może będę szukał jej wiecznie
to niebezpieczne, ale wreszcie nagrywam co czuję przecież, chociaż..

grywam z bogiem w szachy, nie zawsze wygrywam
dobrze, że przewrócił pierwszą kostkę domina
z tobą mógłbym chyba nawet przegrać w monopoly
chciałbym z tobą wszystko jesli mi pozwolisz
poniekąd modlitwa, to taki psalm dla ciebie
prawdziwego nie doczekam, to stworzyłem własnych siedem
nie ma odpoczynku dla mnie na tym świecie
być może w następnym, choć przy tobie
już jak w niebie

zimowy przebiśnieg nowegoświata

jest styczeń, kilka lat po pogrzebie wewnętrznym
budzę się w roku 2041
dron użyty do zaręczyn przywozi mi zapomniany bagaż podręczny
bo to kolejna nasza podróż z dziećmi, jak zwykle wypaliła
dochodzi 6:59, budzę się, niezły przypał

tak naprawde jest terazniejszosc, a to była historia o mnie i tobie
mimo że pozbawiona śniegu najpiękniejsza zimowa opowieść
znając siebie na tyle dobrze, a znam siebie
będę wracał do chwil jak w niebie, gdy w sportowym samochodzie trzymałem filigranową dłoń dłużej niż powinienem
a ty z uśmiechem na twarzy, bo jak zwykle prezenty trafione są w punkt
tak samo jak zsynchronizowanym z moim czułym punktem jest kazdy oddech twój
i to tylko w podzięce, za to że jesteś, za to że zyje
jednak skoro tak długi czas tram nie działał jestem kiepskim mechanikiem
ale co z tego, co z tego, jak cierpliwość to cnota najwyższa
i jedyna droga, na której pozostanę i z której będę korzystał
nie udalo sie w tym roku, to moze uda w nastepnym
jesteś dla mnie dziełem bożym
jak nie teraz to pewno znow obudzę się w 2041, oh

świateł blask nie zgaśnie mi nigdy
nie zapłaczę z powodu krzywd i cudzych bolączek
znałem tysiące ludzi, jesteś jedyną z prawdziwą duszą jak z książek
nic na siłę, nie będę rozpychał się łokciami jak dzicz w sklepach w wigilię
moim ostatnim marzeniem jest by ciebie oglądać te 7 minut zanim zniknę
to był ciekawy rok, pełen niespodziewanych zwrotów akcji
nawet nolan by nie nakręcił tak ciekawej historii o prawdziwej relacji
jasne, ktoś pewnie powie, że ja zakochany
a czy złem jest kochać gdy bóg ustawia ponownie figury na tej szachowej planszy

obiecałem być szczery i to album szybkiej mapy myśli
w której znajdują się historie gdzie jesteśmy i gdzie moglibyśmy być my
choćby mi odebrali dech zrzucając kowadło losu na klatkę piersiową
zawsze będziesz moim kwiatuszkiem czy też moją ulubioną osobą
zawsze nią byłaś, zawsze nią jesteś
duszą i ciałem jak w biblii
a ja może trochę jak pezet
lecz nie przestanę ciebie chcieć nigdy
jesteś rozkwitem mego świata, choć gniłem samotnie
jesteś blaskiem słońca, którego tak bardzo pragnąłem siedząc w tym oknie
to ty jesteś deszczem za którym płakałem przechadzając się po lasach
jesteś moją chłodną miłością, którą chcę do końca świata
każdą porą roku, nawet tą piątą, o której nie chce tu mówić
a ja pracuję nad sobą, bo bardzo chcę zobaczyć cię w sukni
skoro mnie lubisz, to dobrze, bo nic więcej tu nie jest istotne
kończę słowami prostymi – zrób wszystko co jest wygodne
i nie powiem ratuj mnie już, ani ratuj tu siebie
tamten człowiek nie żyje, narodził się nowy na świecie

świateł blask nie zgaśnie mi nigdy
nie zapłaczę z powodu krzywd i cudzych bolączek
znałem tysiące ludzi, jesteś jedyną z prawdziwą duszą jak z książek
nic na siłę, nie będę rozpychał się łokciami jak dzicz w sklepach w wigilię
moim ostatnim marzeniem jest by ciebie oglądać te 7 minut zanim zniknę
to był ciekawy rok, pełen niespodziewanych zwrotów akcji
nawet nolan by nie nakręcił tak ciekawej historii o prawdziwej relacji
jasne, ktoś pewnie powie, że ja zakochany
zauważ chłopie, że człowiek dojrzały oddziela grubą linią fikcję od prawdy

letras aleatórias

MAIS ACESSADOS

Loading...